Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Kapuściński
LIDIA OSTAŁOWSKA (1954 - 2018)
Lidia Ostałowska
W niedzielę (21 stycznia 2018) zmarła Lidia Ostałowska, nasza finalistka i była jurorka. Wybitna dziennikarka. Mądra, wrażliwa reporterka, jedna z najwybitniejszych, której nikt nie zastąpi...

Urodziła się 9 stycznia 1954 r. w podwarszawskiej Radości. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W pracy magisterskiej szukała źródeł reportażu w prozie dokumentalnej oświecenia. "Czytałam Krall, Kapuścińskiego, Szejnert i innych, o których dziś mniej się pamięta. Chciałam być reporterką" - wspominała. Debiutowała w 1979 roku w tygodniku studenckim "itd". Pierwsze reportaże publikowała w "Przyjaciółce". Przez rok pracowała w "itd.", ale nie przeszła tam partyjnej weryfikacji dziennikarzy, więc w stanie wojennym uczyła w szkole i działała w podziemnej "Solidarności".
Od lata 1989 - w „Gazecie Wyborczej”. Autorka reportaży "o tych, którym trudniej – o mniejszościach narodowych i etnicznych, o kobietach, o młodzieży z subkultur i o wykluczonych" - tak sama się określała. Miała dar słuchania i otwierania swoich rozmówców.

W 2000 roku ukazała się jej pierwsza książka „Cygan to Cygan”, w 2011 „Farby wodne” (nominowane: do naszej Nagrody w 3. edycji, do Nike i do Gwarancji Kultury), a w 2012 - tom reportaży „Bolało jeszcze bardziej”, który znalazł się w finale 4. edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki. Jeden z jej najsłynniejszych tekstów o zespole Paktofonika „Teraz go zarymuję” (2001) był impulsem do stworzenia filmu „Jesteś Bogiem” (2012) Leszka Dawida. Reportaż o bezdomnych dzieciach w Petersburgu stał się punktem wyjścia do filmu dokumentalnego „Bezprizorni” (reż. Natalia Koryncka-Gruz), którego Lidia była współscenarzystką. W ostatnich latach jej twórczość była nazywana „dziennikarstwem równościowym”. Oddawała głos wykluczonym, wrażliwa na ludzką krzywdę, zawsze broniła praw obywateli, przeciwstawiała się wszelkiej dyskryminacji kobiet. Jej teksty były przekładane na języki: fiński, rosyjski, szwedzki, francuski, niemiecki, rumuński, węgierski, ukraiński, czeski, słowacki, angielski.

"Lubię fotoreportaż i robienie podpisów do zdjęć. Pasjonują mnie formy, w których spotykają się różne rodzaje dokumentu - zapisane w zdjęciu, dźwięku, słowie" - mówiła.

W 2014 roku razem z Dariuszem Kortko opublikowała antologię tekstów reporterskich i dokumentalnych „Pierony. Górny Śląsk po polsku i niemiecku”. W latach 2011-2012 współredagowała romski kwartalnik „Dialog-Pheniben”. Była jedną z fundatorek i członkiem Rady Fundacji ITAKA, która zajmuje się poszukiwaniem zaginionych. Wspierała wiele organizacji pozarządowych. Wykładała na gender studies w Instytucie Badań Literackich PAN oraz w Polskiej Szkole Reportażu Fundacji Instytut Reportażu.

Od 2012 roku - w ramach naszej akcji edukacyjnej, organizowanej przez Stołeczne Centrum Edukacji Kulturalnej - prowadziła, wspomagana przez Piotra Wójcika, nieżyjącą już Jolantę Koral - niezapomniane warsztaty dziennikarskie dla młodzieży. Chętnie uczyła innych reportażu, dzieliła się swoim doświadczeniem z kolegami, zawsze wszystkim pomocna i życzliwa.

W ostatnim wywiadzie, jakiego udzieliła do pierwszego numeru nieregularnika reporterskiego "Non/fiction" (jesień 2017), tak odpowiedziała, dlaczego nie publikuje już reportaży?: "Nie była to świadoma decyzja, ale czasami robimy coś lub unikamy czegoś, a dopiero później okazuje się, że ma to swoje motywy. Nie piszę chyba dlatego, że reportaż prasowy bardzo się zmienił. Wszystko musi być bardziej efektowne, z tezą, skrojone pod oczekiwania czytelnika. Reportaż stracił autonomię. Kiedyś autor miał duży zakres wolności - w doborze tematów, formy... Reporter przynosił swój urobek, redaktor poprawiał, zadawał pytania - tak wyglądała ta praca. Potem zauważyłam, że nie dość, że teksty stały się krótsze, to już na dzień dobry były formatowane, "to powinno być takie", "zwróć uwagę na to"... Kiedy zaczęłam słyszeć to coraz częściej, bardzo się zirytowałam. Piękno reportażu polega na tym, że jedziemy gdzieś i nie wiemy, co nas spotka."