Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Kapuściński
Joanna Malawska pisze o swojej pracy nad przekładem „Legendy żeglujących gór” Paolo Rumiza
Tłumaczka jest finalistką 8. edycji naszej Nagrody spoza nominowanej dziesiątki, dopuszczoną przez jury do finału konkursu na najlepszy przekład reportażu roku.

***
Wieczne kuszenie, niedosyt, prowokacja

„Bach przemierzył pieszo całe Niemcy, żeby znaleźć swojego mistrza; Herodot maszerował sześć tysięcy kilometrów, żeby sprawdzić najmniejszy szczegół swojego opowiadania. Teraz nikt nie robi takich rzeczy. Dlaczego?” – takie słowa Ryszarda Kapuścińskiego przywołuje w jednym ze swych reportaży Paolo Rumiz. Ukazują one to, co bliskie praktyce dziennikarskiej triesteńskiego felietonisty. Kapuściński niewątpliwie był dla niego takim Mistrzem, za którym warto podążać, ale Rumiz przyjął też inną jego niezwykle ważną lekcję: dla tego, kto chce się dowiedzieć, kto chce wniknąć i zrozumieć, najważniejszymi mistrzami – przewodnikami, będą ludzie.

Rumiz wyrusza w podróż po Alpach i Apeninach, a chcąc o nich opowiedzieć, będzie mówił o ludziach. Ludziach, którzy tam mieszkają i którzy chętnie z nim rozmawiają. Jego metodą wydaje się być zasada twórczego gubienia się, zagadywania przypadkowych osób, wchodzenia w konfrontację. Właśnie ta przypadkowość jawi się jako klucz, dzięki któremu zyskujemy dostęp do tej innej rzeczywistości.

Reportaże Rumiza czyta się lekko. Nie są przeładowane faktami, tło historyczne, polityczne, społeczne jest czasem ledwo zarysowane. Impresje, naładowane emocjami. Największą trudnością dla mnie, jako historyka, było powściągnięcie chęci dodania aparatu krytycznego, obarczenia tekstu przypisami, obciążenia go wtrąceniami, nawiasami, aneksami i mapami. Dopiero pod koniec pracy, a może już po jej skończeniu, zrozumiałam, że u podstaw tego pragnienia leżała potrzeba usidlenia go, sprowadzenia do konkretu, u-ziemienia. W końcu autor podróżuje do prawdziwych miejsc, realnych, fizycznych, mało odwiedzanych… Tymczasem jego książka to wieczne kuszenie, niedosyt, prowokacja – a jednak, jak pisze sam autor – „Każdemu jego włóczęga, każdemu jego rozmowa z mapą.” Ta książka ma wypchnąć nas właśnie na własne poszukiwanie. Zasiane ziarna opowieści intrygują, zostawiają z poczuciem, że te historie nie są skończone, że w górach wciąż tkwią tajemnice.

U Rumiza mamy do czynienia z ciągłą zmiennością rejestrów – wrażliwość na naturę, krajobraz, zderzana jest z ciętą krytyką polityczną i dosyć pesymistyczną refleksją społeczną. Od poetyckich opisów po lakoniczne dialogi. To druga lekcja czytelniczej, translatorskiej pokory: narracja, dokładnie jak świat, który opisuje, nie jest i nie musi być spójna, jednorodna, jednostajna. Książka jest zbiorem najprzeróżniejszych mikrohistorii, które trudno podsumować – z nagromadzenia wątków najsilniej wyłania się wrażenie wielowarstwowości.

Na książkę Rumiza trafiłam przez przypadek, być może łudziłam się, że podsunie mi jasne klucze interpretacyjne do świata, w który chciałam wniknąć. Zamiast tego zostałam wciągnięta w podróż – stosując terminologię autora – zaciągnięta na rejs, który nierzadko przyprawiał mnie o translatorską chorobę morską, ale otworzył oczy na głębie i wymiary, których wcześniej nawet nie przeczuwałam. Pozwolę sobie hasłowo zaznaczyć kilka kwesti, które we mnie zapadły – akustyczny wymiar przestrzeni – to, jak inaczej słyszymy góry, jadąc rowerem serpentynami, a jak nie słyszymy ich, jadąc samochodem. Muzyczność gór. Związek instrumentów z drzewami, z których powstały. Echo i przestrzeń. Perspektywa „archeologii przemysłowej”, zajmującej się porzuconą infrastrukturą wyciągową. Kwestia gospodarki wodnej, drenażu gór, który może zachwiać równowagą ekologiczną świata. Zmiany klimatyczne, dziejące się na naszych oczach, a które można by spowolnić wspierając mądre użytkowanie górskich terenów. Poetycka wizja geologii Europy: pagórków, galopujących, niczym stado owiec, to znów gór jako kręgosłupa, szkieletu jakiegoś mitycznego jaszczura, wyłaniającego się z Morza Śródziemnego, zakręcającego łukiem Alp i przechodzącego w Karpaty. Związek ukształtowania terenu górskiego i morskiego. Uświadomienie sobie wszystkich warstw geologicznych i ich wpływu na krajobraz. Dywagacje nad mapami – ich wyższością nad systemami nawigacyjnymi, nad złudnością zapisu kartograficznego (m.in. „odczucie”, że Apeniny dzielą Włochy nie tyle południkowo, pomiędzy wschód i zachód, ale badziej równoleżnikowo, na północ i południe). Skomplikowane kwestie tożsamościowe, które uwidaczniają się w górach. Wpływ środka transportu na interakcje międzyludzkie. Zasada, zgodnie z którą im wolniej, mozolniej pokonujemy przestrzeń, tym bardziej oswajamy świat i odległości wydają się kurczyć. I najważniejsze – te wszystkie historie zawdzięczamy w równej mierze sławnym alpinistom, muzykom, pisarzom, co zupełnie anonimowym, przypadkowym bohaterom.

Joanna Malawska


***

Paolo Rumiz
(ur. 1947 w Trieście) jest dziennikarzem i pisarzem, korespondentem triesteńskiej gazety „Il Piccolo” oraz felietonistą „La Repubblica”. Od 1986 roku śledzi wydarzenia na Bałkanach i w Europie Środkowej, w czasie wojny w byłej Jugosławii był korespondentem wojennym na pierwszej linii frontu w Chorwacji, a następnie w Bośni i Hercegowinie. W listopadzie 2001 roku jako wysłannik prasowy pojechał do Islamabadu i Kabulu, by dokumentować przebieg amerykańskiego ataku na Afganistan. Jego liczne reportaże są zapisem odbytych podróży – m.in. rowerowej wyprawy do Stambułu, podróży po Włoszech pociągami drugiej klasy, pieszego przemierzenia Alp, spływu Padem. Jest laureatem wielu nagród, m.in. Nagrody im. Ernesta Hemingwaya za reportaże z Bośni, Nagrody im. Maxa Davida dla włoskiego korespondenta roku, Nagrody „Złote gołębie” za zasługi na rzecz krzewienia pokoju oraz Premio Kapuściński 2013 - nagrody, przyznawanej od 2012 roku z inicjatywy odbywającego się w Rzymie Festiwalu Literatury Podróży, we współpracy z rodziną pisarza, Instytutem Polskim i wydawnictwem Feltrinelli.

Joanna Malawska
(rocznik 1983) ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim, po których kontynuowała naukę na studiach doktoranckich w Turynie. W jej dorobku znajdują się głównie artykuły naukowe dotyczące Średniowiecza - kwestii przestrzeni i tożsamości zbiorowej. Publikowała m.in. w "Kontekstach". W trakcie studiów jako kelnerka i pomocnik pracowała w schroniskach alpejskich; jeden sezon (2010/2011) wraz z przyszłym mężem prowadziła schronisko Toesca.
Narciarka wysokogórska, wspinacz. "Legenda żeglujących gór" Paolo Rumiza jest jej translatorskim debiutem.


***

Paolo Rumiz będzie naszym tegorocznym gościem specjalnym. Włoski pisarz i dziennikarz, przyjaciel Ryszarda Kapuścińskiego, przyjeżdża na Warszawskie Targi Książki na zaproszenie Włoskiego Instytutu Kultury.
Więcej informacji tutaj >>>.

Multimedia