Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Kapuściński
Delhi. Stolica ze złota i snu
Rana Dasgupta

z angielskiego przełożyła Barbara Kopeć-Umiastowska

wyd. Czarne, Wołowiec

Globalny kapitalizm w lustrze Delhi
Delhi, czas transformacji. Sterowana z góry gospodarka ustąpiła globalnemu kapitalizmowi. Dawną stolicą Indii rządzą szybkie pieniądze. Dasgupta bada stan duszy tych, co zyskali na zmianie – miliarderów, operujących na rynkach całego świata, klas średnich, których marzenia wciąż wygrywają z rosnącą niepewnością jutra. Jak ekonomiczny boom zmienił relacje rodziców i dzieci? Czemu Delhi zalała fala przemocy wobec kobiet? Dlaczego wciąż się pogarsza los biednych? Refleksje brytyjskiego pisarza przerzucają mosty między przeszłością, teraźniejszością a przyszłością. A w lustrze Delhi przejrzeć się może niejedno miasto naszej epoki, która zapomniała, że nie można jedynie brać.
Olga Stanisławska

Rana Dasgupta

Rana Dasgupta
(ur. 1971 w Canterbury w Anglii) – brytyjski pisarz i eseista. Zajmuje się tematami globalizacji, migracji i miasta w XXI wieku. Studiował w Balliol College w Oxfordzie i na Uniwersytecie Wisconsin-Madison. W 2001 r. przeprowadził się do Delhi. Jego pierwsza powieść “Tokio Cancelled” (2005) znalazła się w finale John Llewellyn Rhys Prize. “Solo” (2009 – wyd. polskie 2012, tłum. Michał Kłobukowski) została nagrodzona Commonwealth Writers' Prize. W 2014 r. opublikował “Capital” – reporterski portret zmian, ogarniających Delhi w wyniku globalizacji. Książka znalazła się w finale Orwell Prize i Royal Society of Literature Ondaatje Prize.
Publikuje m.in. w “Grancie”, “The Guardian”, “New Statesman”. Jest profesorem wizytującym na Brown University w USA.
Oficjalna strona pisarza >>>

Barbara Kopeć-Umiastowska

Barbara Kopeć-Umiastowska
(ur. 1950) – studiowała matematykę na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała w Instytucie Podstaw Informatyki PAN, w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski i w wydawnictwach. Tłumaczyła książki Samuela Becketta, A.S. Byatt, Michaela Chabona, Ursuli Le Guin, Sue Townsend, Evelyna Waugha, a także teksty z różnych dziedzin, np. „Kobieta. Geografia intymna” Natalie Angier i “Shakespeare. Stwarzanie świata” Stephena Greenblatta. Laureatka nagrody Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich i nagrody „Literatury na Świecie”. Ostatnio w jej przekładzie ukazał się „Obrót śruby” Henry’ego Jamesa.
Członkini-założycielka Stowarzyszenia przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita”. Słucha muzyki, gra w szachy, dużo chodzi. Mieszka w Warszawie.

Raport z globalnej przyszłości

Elżbieta Sawicka
O „Delhi. Stolicy ze złota i snu” Rany Dagupty w przekładzie Barbary Kopeć-Umiastowskiej pisze jurorka Elżbieta Sawicka

Autor tej niezwykłej książki, urodzony w Canterbury w rodzinie angielsko-hinduskiej, od kilkunastu lat mieszka w Delhi. W Indiach jest więc jednocześnie insiderem i outsiderem, co niewątpliwie pomaga mu w uchwyceniu ducha wielomilionowej metropolii.

Stworzony przez Dasguptę portret miasta jest fascynujący i przerażający zarazem. Pokazuje Delhi w chwili gwałtownej transformacji, w pędzie ku globalnemu kapitalizmowi. Ceną za ten chaotyczny rozwój jest eskalacja przemocy (szczególnie wobec kobiet), korupcja, pogłębiające się nierówności społeczne, rozpad więzi międzyludzkich. Do tego powolna śmierć dawnej kultury i zdewastowany krajobraz. W gigantycznym megapolis płacą wszyscy: i bajecznie bogaci przedstawiciele nowych elit, i mieszkańcy slumsów. A nadziei na powrót do przeszłości, ostrzega autor, nie ma żadnych.

Jego opowieść o Indiach przynosi dawkę rzetelnej wiedzy historycznej i socjologicznej, ale talent pisarza-reportera objawia się najmocniej w rozmowach. Prowadzi je błyskotliwie – z deweloperami, dilerem narkotykowym, wziętym projektantem mody, z pracownikami korporacji. Z milionerami i biedakami. To, że wszystkie skrzą się także w polszczyźnie, zawdzięczamy tłumaczce, Barbarze Kopeć-Umiastowskiej.

Elżbieta Sawicka

Chciałabym ją przetłumaczyć jeszcze raz – lepiej

Barbara Kopeć-Umiastowska o pracy nad przekładem spektakularnego reportażo-esejo-poematu „Delhi. Stolica ze złota i snu” Rana Dasgupty

Bywa, że biorąc książkę do ręki niemal od razu czuję jej wibrację, wewnętrzną energię, na którą reaguje mój tłumacki instynkt. O, to będzie jazda, myślę, czy sobie poradzę? Czy nie wyniesie mnie na wirażu? A spektakularny reportażo-esejo-poemat Dasgupty od pierwszego zdania narzuca tempo i poziom: March is the prettiest month – pisze autor, „marzec to najładniejszy miesiąc” – i już wiadomo, gdzie się znajdujemy: na „Ziemi jałowej” T.S. Eliota, na której kwiecień to przecież miesiąc najokrutniejszy. Zwłaszcza że pod koniec znajdujemy zdanie: „Delhi ma poszarpany rodowód, na jego spalonej ziemi rodzą się sieroty”. Między tymi dwoma zdaniami zawiera się 450 stron opowieści o dzisiejszej sytuacji starożytnego miejsca, które nagle musiało stać się nowoczesne, i o harmonijnej kulturze, która rozpadła się pod drapieżnym pazurem świeżego liberalnego kapitalizmu. O współczesnym mieście, które „zrodziło się z urazu na olbrzymią skalę, a jego kultura jest kulturą straumatyzowaną”.
Ludzie, których ukazuje Dasgupta – którzy, rozmawiając z nim, ukazują się sami – to w większości przedstawiciele wielkiego biznesu. I jak to zwykle bywa z ofiarami żądzy pieniądza, często są to osobnicy dość groteskowi. Autor jednak jest cierpliwy i taktowny, każe nam rozumieć, zanim zaczniemy potępiać. Łatwo na przykład byłoby wyśmiać przedsiębiorcę, marzącego, by „rzucić to wszystko” i oddać się ascezie, lecz Dasgupta ma dość wyobraźni, by dostrzec w nim człowieka, który w gruncie rzeczy nie lubi świata pieniędzy i walki, a robi to, co robi, „by wydać się ‘normalnym’ w tej epoce obsesyjnego gromadzenia”.
Ale wywiady stanowią zaledwie szkielet konstrukcji, bo Delhi to książka-potwór. Znajdziemy tu wszystko: namiętny esej historyczny, rozważania o języku, traktat o architekturze jako wyznaczniku wizji społecznej, rozpaczliwe wezwanie do wspólnoty. Metaforę miasta – wody i miasta – ulicy. Uderzające tezy, jak na przykład ta o urban theatre, miejskim spektaklu w wykonaniu 23 milionów ludzi, który jest „paradoksalny i urozmaicony, a przecież wyraźnie funkcjonalny i płynny”, świadczący o zdolności „do godzenia się na całkowite niezrozumienie w obrębie własnej populacji, do powiedzenia ‘Będę żył obok ciebie, nie stawiając ci warunków, albowiem nigdy cię nie zrozumiem’”.
O mocy „Delhi” i jej oddziaływaniu na wyobraźnię decydują wszakże najsilniej fragmenty liryczne, opisowe, narracyjne, kiedy autor postanawia zademonstrować swój wielki pisarski talent; uwodzicielskie, zjawiskowe obrazy, od których nie da się oderwać, takie jak zmysłowy opis koncertu qawwali, albo soczyste interludium o mango, które „zajmuje poczesne miejsce w literackich opisach pożądania, choć bowiem jego dojrzała wypukłość nie przypomina żadnej konkretnej części męskiej ani żeńskiej anatomii, to jednak wywołuje nieokreślone erotyczne skojarzenia”. Intensywne skróty Dasgupty od razu trafiają w merytoryczne sedno; na przykład odwiedzając dom bogatego biznesmena, który „przypomina ustawione jedna na drugiej stacje kosmiczne”, przy wejściu wpada „na taflę pancernego szkła, tak czystą i pozbawioną refleksów, że mimo iż właśnie się od niej odbiłem i zgięty w pół trzymam się za stłuczony nos, nadal nie jestem w stanie jej dostrzec”. Co za bolesne uzmysłowienie różnic klasowych w miejscu, gdzie o władzy decyduje nie tyle kasa, ile dostęp, i gdzie drzwi, choć niewidzialne, dla wielu ludzi będą zawsze zamknięte.
Ta książka wciąga i wsysa, przy niej się widzi i słyszy, odczuwa i myśli. Jest tak bogata i żywiołowa, że prawie maskuje to jej smutek i powagę. Prawie, choć nie całkiem. Po jej ukończeniu nie poczułam się szczęśliwsza, mądrzejsza, ani bardziej świadoma; miałam poczucie pełni, wrażenie, że jest za wielka, by opisać ją kilkoma przymiotnikami. Właściwie, to chciałabym ją przetłumaczyć jeszcze raz – lepiej.

Barbara Kopeć-Umiastowska, kwiecień 2017

Laureat 7. edycji

Olga Stanisławska
Świat się nie kończy, on się dopiero zaczyna
Laudacja przewodniczącej jury Olgi Stanislawskiej dla Rana Dasgupty

„Czułem, że książka, którą zaczynałem pisać, to raport z globalnej przyszłości” – wyznaje Rana Dasgupta. Nie na Zachodzie, lecz w takich miejscach jak Delhi najlepiej widać znamiona „dziwnej i niepokojącej rzeczywistości, ku której wszyscy zmierzamy”.
Miasto, które fascynuje Dasguptę, to miasto po neoliberalnej transformacji. Gospodarka, sterowana dotąd przez państwo, w 1991 roku zostaje spuszczona z uwięzi. W stolicy wyrastają błyskawiczne fortuny. Wrą nowe idee.
To prawda, że w przeskalowanej rzeczywistości dwudziestomilionowego megalopolis wszystko przybiera całkiem inny wymiar. A jednak dla polskich czytelników ten opis chwili przełomu nie brzmi tak zupełnie nieznajomo.

Rana Dasgupta, urodzony w 1971 roku w Wielkiej Brytanii, przenosi się do Delhi w roku 2001, by pisać. Dziesięć lat później ma za sobą dwie powieści, z których obie rozgrywają się tysiące kilometrów od Indii: „Tokyo Cancelled” i „Solo”, świetnie przyjęte na świecie. Kiedy Salman Rushdie przedstawia go jako najbardziej zaskakującego i oryginalnego pisarza indyjskiego nowego pokolenia, Dasgupta pracuje już nad nową książką – epickim reportażem, który dziś nagradzamy.

W Delhi dawno minęło pierwsze oszołomienie przemianą. Rodzą się pytania. Skoro Indie przeżywają zawrotny boom, czemu ubodzy stają się jeszcze ubożsi? Dlaczego nawet ci, co skorzystali na zmianie, zdają się żyć w niepokoju?
Złożyło się na tę książkę kilka lat dociekliwych rozmów i wytrwałych poszukiwań historii, rytmu, zazębień w życiu Delhi. Dla tego, kto umie patrzeć, jak Dasgupta, kto ma jego ciekawość, jego wiedzę i głębię refleksji, sama droga przez miasto staje się chwilą uważnej lektury – ruch uliczny, koncert muzyki qawwali, żwir na ścieżce posiadłości oligarchy.
Dasgupta jest mistrzem połączeń. Buduje portret miasta z opowieści jego mieszkańców, wplata weń jednak własne rozważania, esej historyczny, miniaturową rozprawę o języku czy o architekturze. Wszystko ma tu swój cel.
Nie przeszkadza to miastu tętnić w tej książce życiem, docierają do nas fale zapachów i dźwięków, nagłe chwile zachwytu. Sztukę pisania Dasgupty cechuje jednocześnie umiar i szlachetność klasyków brytyjskiej powieści. Rzec można, pewien szczególny sposób bycia w świecie. Zwyczaj traktowania czytelnika poważnie – otrzymujemy oto prozę niebywale przejrzystą, a zarazem nigdy nierezygnującą ze złożoności.

„Capital”. Tak brzmi angielski tytuł książki i znaczy to zarówno „stolica”, jak i „kapitał” właśnie.
Oto zdyskredytowane zostały ideały epoki premiera Nehru – etos służby dla narodu wyparła zasada maksymalizacji zysku. „Znikło wszystko, co wzniosłe i opiekuńcze – pisze Dasgupta – w zamian zaś mogła przyjść wyłącznie fala nikczemności”.
Wydawało się, że defekt tkwił w wyobraźni – zauważa. – Jakby nikt nie zdążył sobie Delhi wyobrazić.

Dasgupta bada stan duszy tych, którzy skorzystali na zmianach. Kim są ci delhijscy potentaci, którzy dołączyli do grona największych graczy naszej planety? Kilku jego rozmówców niewiele dzieli od tego, by wzorem magnata stalowego Lakszmiego Mittala decydować o losach tysięcy hutników z Dąbrowy Górniczej, w Polsce, czy górników z Omarskiej, w Bośni. By przejąć na własność setki tysięcy hektarów rolnej ziemi w Etiopii czy Gwinei. Obok tych najbogatszych elit, o czym marzą i czego się boją zwyczajni ludzie z awansującej, zamożnej części miasta? Dasgupta pokazuje ich rozdarcie. Jak żyć, kiedy wszystko wokół staje się towarem, kiedy towarem okazują się nawet oni sami, aż po tkanki ich własnych ciał? Witamy w świecie, gdzie zdarza się, że nawet szpital, zamiast leczyć, wmawia pacjentom schorzenia, aby mnożyć kosztowne analizy.

W salonie wytwornej willi, na ławce w nocnym parku, ludzie powierzają Ranie swe tajemnice. Mężczyźni i kobiety. Ci, którzy kupią sobie odrzutowiec przed czterdziestką, i ci, którzy czują, że miliarderami już nie zostaną. Były dealer i emerytowany pułkownik, projektant mody u szczytu sławy i działaczka społeczna, hindusi, muzułmanie, sikhowie.
Wsłuchując się w intymne opowieści, dzieje udanych lub nieudanych małżeństw czy sporów z teściową, zaczynamy rozumieć, jak głęboko ekonomiczny boom przeorał więzi rodzinne. Kobiety, przypomina Dasgupta, stały się ikonami przemian. Czemu zatem przemoc wobec nich nigdy nie była tak wielka jak dziś? Jak to możliwe, że stały się zarazem kozłem ofiarnym? Że to je właśnie winią za wszystko ci mężczyźni, których poczucie tożsamości zachwiało się pod wpływem zmian? „Delhi – pisze Dasgupta – przeżywało jedną z tych opętańczych chwil dziejowych, kiedy sprawcy straszliwej przemocy wyobrażają sobie, że postępują szlachetnie i w imię zasad”.

By lepiej pojąć mechanizmy teraźniejszości, by móc sobie wyobrazić przyszłość, Dasgupta bada dziedzictwo historii. Współczesne Delhi, zauważa, zrodziło się z wielkiej traumy. Tragiczny podział Indii Brytyjskich na Indie i Pakistan uśmiercił pewną ideę wspólnej kultury – pisze. Okrucieństwo, jakie towarzyszyło temu rozpadowi, było okrucieństwem ludzi, którzy musieli złożyć w ofierze miłość, w nowoczesnym świecie zakazaną. Dobrosąsiedzkie uczucia, poczucie połączonych losów.
To tu, w pamięci cierpienia tych, którzy przybyli do miasta, i w nieobecności tych, którzy je opuścili, Rana Dasgupta odnajduje źródła dzisiejszego Delhi. Jego pędu do szaleńczej konsumpcji, stałej obawy przed utratą rzeczy namacalnych i nienamacalnych.
U zamożniejszych mieszkańców miasta powraca dziwny duchowy niepokój. „Bogactwo wciąż było dla nich czymś zewnętrznym” – pisze Dasgupta. „Nie mieli poczucia »mojości«” i żyli w dojmującym lęku przed upadkiem. Więcej, żądza posiadania szła w parze z przeciwnym odruchem – na wpół świadomym marzeniem, aby porzucić doczesne dobra w poszukiwaniu czegoś innego. „Delhijscy biznesmeni – zauważa Dasgupta – zwracali się do guru nie tylko po to, by ci pomogli im zachować bogactwo, ale także po to, aby pomogli im je znosić”.

Rana Dasgupta nikogo nie osądza. Podłożem tej książki, jej glebą, tlenem, którym żyje, są jednak pytania moralne, jakie stawia.
Delhijska burżuazja jest wyspą na oceanie biedy – to właśnie tej biedzie zawdzięcza swój rozkwit. Zawłaszczenia ziemi wypędzają na obrzeża miast kolejne miliony zubożałych chłopów. System nie potrzebuje tych ludzkich nadwyżek. Jednak to właśnie dzięki ich istnieniu może stale ciąć koszty.
Indyjski boom, pisze Dasgupta, zrodziła logika globalnej konsumpcji – szybciej, nowiej, taniej. „Śmierć wiejskiego życia w całej Azji zapewniła tej logice prawdziwy rezerwuar beznadziei”.
„System, którego część stanowimy, żywi się rozpaczą” – mówi pewna właścicielka fabryki. – „Jedynym sposobem, by nad tym zapanować, będzie w końcu militaryzacja świata”.
Podczas rewolucji przemysłowej Europa wyeksportowała za ocean jedną trzecią swoje populacji, dla której zabrakło miejsca – przypomina Dasgupta. Co będzie z „nadwyżką” populacji Indii?
Świat się nie kończy, on się dopiero zaczyna. Musimy spróbować go sobie jakoś wyobrazić.

Zamożni delhijczycy żyją tymczasem lata świetlne od rzeczywistości indyjskiej biedy. A my? Wiemy już teraz dosyć, byśmy mogli sami zadać sobie pytanie, czy i my nie jesteśmy beneficjentami indyjskiego boomu i jakie jest nasze miejsce w tej historii, historii ciętych kosztów i rezerwuaru rozpaczy.

Rana Dasgupta rozmawia z kobietami na peryferiach Delhi. Spotyka tu samodzielność i bycie razem, jakiego nie widział gdzie indziej. W swych wędrówkach po obrzeżach miasta napotyka też zapomnianą rzekę, Jamunę. Życie poza kontekstem środowiska to nagroda, jakiej klasy średnie oczekują od kapitalizmu – zauważa.
Dawna wiedza, że nie można jedynie brać, została zagubiona.

Ta opowieść rozpoczyna się nad spowitym błękitnym światłem, chlorowanym basenem miliardera Rakesha. Kończy się nad wodami zamienionej w ściek rzeki Jamuny.
„O naszych czasach wiemy jedno – pisze Dasgupta – umiemy korzystać z dzieł naszych poprzedników o wiele lepiej, niż budować dla naszych następców”.

„Dla nienarodzonych” – tak zadedykowana jest jego książka.

Olga Stanisławska

Książka

Delhi. Stolica ze złota i snu
Rana DASGUPTA

z angielskiego przełożyła Barbara Kopeć-Umiastowska

wyd. Czarne, Wołowiec