Jerzy Tatarak należał do ścisłej czołówki polskiego swingowania. Porównuje się go do takich mistrzów jak Lester Young, Stan Getz i Dexter Gordon.
Wojciech Karolak napisało o nim w Jazz Forum: "Ten nieprawdopodobny facet, skromny do granic samounicestwienia, siedział sobie gdzieś przez 40 lat jak krasnal pod grzybkiem. Nie zadał sobie najmniejszego trudu, aby zdyskontować sukces, jaki odniósł w połowie lat 50. Może dlatego, że nie był to sukces spektakularny. Zdobył wprawdzie ogromne uznanie muzyków, ale pozostał w ich cieniu. Oni pracowali potem na swoje nazwiska, a on usunął się na bok - w rejony, gdzie też grywa się muzykę, ale rzadko dostaje brawa".