Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Miasto Stołeczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery
Tym razem u Jandy – dżdżownice na asfalcie…
Reaktywowany „Tercet egzotyczny”? O tyle, o ile… Zofia Merle, Stanisław Tym i Jerzy Derfel przygotowują na małej scenie Teatru Polonia, na razie owiany oparami tajemniczości, spektakl „Dżdżownice wychodzą na asfalt”. „O naszej codzienności i polityce, świat przedstawiony w krzywym zwierciadle ze swoistym poczuciem humoru” autora, który zaczynał jeszcze w pierwszym Studenckim Teatrze Satyryków (czyli – jak powiada – w czasach, gdy przedzierały się przez nasz ukochany kraj ostatnie krzyżackie niedobitki spod Grunwaldu), by odcisnąć wyrazistą pieczęć w historii kultury polskiej jako niezapomniany KO-wiec z „Rejsu”, a następnie wierzący (w zbawczą moc humoru) i praktykujący satyryk, autor, aktor, reżyser i smagający pejczem intelektu felietonista.
Poproszony o wstępną autorecenzję Tym oznajmił: – Sam program marny, ale bardzo drogie bilety. Nie wypada nie zobaczyć. Dlaczego dżdżownice wychodzą na asfalt, też warto wiedzieć. – Indagowany przez dziennikarzy na konferencji poprzedzającej premierę, Pan Stanisław, o pogodnym (mimo zmagań z przeziębieniem), ciepłym uśmiechu, wił się w odpowiedziach, jak… dżdżownica. Twierdził, że program ma zaledwie początek. A przecież to i tak dużo! Bo mamy dziś ostatki, a premiera przypada już w zaawansowanym (piąty czy szósty dzień) poście, na dodatek wieczorem. Zatem czasu wystarczająco dużo – nie ma się dokąd spieszyć! Wprawdzie zaplanowane jest 70 – 80 minut spektaklu. Ale nic to! Będą teksty, a jakże, piosenki, skecze, dowcipy. Można, na przykład dowcipkować z władzy. Pierwszej władzy, drugiej trzeciej, czwartej – a to już cztery dowcipy (nie wspominając o wariantach!). Dobra nasza! Będzie o jajach i „dla jaj”! Jajecznych dylematów rzeczywistość dostarcza sporo, chociażby: – ile na czczo możnaby skonsumować jajek na miękko lub twardzieli, a to jeszcze w zależności, czy strusie (kto z Państwa podejmie próbę?) jajo, czy przepiórcze, wiejskie jajko wreszcie czy fermowe?
– Przed wielu laty (bodajże w 70-tych ubiegłego wieku) podjęliśmy z kolegą wyzwanie – miała powstać opera o dżdżownicach – mówi Tym. – Kolega miał napisać nuty (a trzeba przyznać, nut nie znał), ja libretto. Żaden z nas się nie sprawił, nie powstał ani kawałeczek. I tak zostało. Teraz, kiedy jesteśmy już dość starzy, postanowiliśmy skorzystać z nadarzającej się okazji i… robimy. Pomocna będzie przy tym – dodał Tym – ponad pięćdziesięcioletnia znajomość z Zofią Merle, która zawsze mnie okłamywała i okłamuje w dalszym ciągu, ale za to jaka to radość z nią pracować!
Tym podkreślił szczególny sentyment do „Polonii”, dawniejszego kina (gdzie oglądał wzruszony „Królewnę Śnieżkę”), darzy sentymentem szczególnym i Teatr Polonię, ma nieskrywany sentyment do Krystyny Jandy.
Tytuł jest biznesowy – rzucił autor wywiadującemu go dziennikarzowi. – Taki tytuł, pomyśleliśmy – dobrze się sprzedaje. A dlaczego dżdżownice na asfalcie? – Najwidoczniej taki mają zwyczaj, być może nadchodzi pora, że gdzie indziej nie jest im zbyt wygodnie. –
Bo w świecie naszym, świecie wg. Tyma, na ziemi (zwłaszcza tej ziemi) – „Nie ma takiej wioski, nie ma takiej chatki, z której by dżdżownice nie wyszły… na asfalt!”

Krzysztof Rozner