Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Miasto Stołeczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery

Wydarzenia


„Emigranci” Mrożka w Teatrze Praga
 \"Emigranci\" Mrożka w Teatrze Praga
"Emigranci" Mrożka w Teatrze Praga
Emigracje Wielkie, mniejsze i małe powtarzają się w historii polskiej aczkolwiek nie jak pory roku, ale – bądź co bądź – cyklicznie. Napisani ponad trzydzieści lat temu „Emigranci” powracają na sceny, każdorazowo stanowiąc niejako – nie tracący na aktualności – komentarz do kolejnych exodusów Polaków. Świat szaleńczo przyspiesza w tempie coraz bardziej zawrotnym, w ślad za tym zmieniają się sposoby zachowań, reakcje, wreszcie sama artykulacja przeżyć. Konstruujemy, dla wygody i ekonomii czasu, liczniejsze z dnia na dzień werbalne skrótowce i skróty… Mrożek przy zapisywaniu swych przemyśleń posługiwał się jeszcze słowem jeśli krótkim, to w pełnym wygłosie.

„Emigranci” (fragmenty) w Teatrze Praga (w reżyserii Artura Żmijewskiego), osadzeni w dniu dzisiejszym są dzisiejsi na wskroś. Może nawet do przesady. AA (Tomasz Kot) i XX (Wojciech Mecwaldowski) na traumę nieprzystosowania, niespełnione ambicje, monotonię beznadziei reagują jakby szarpali się wzajemnie za odkryte przez chirurga nerwowe włókna. Są typowym przykładem prowadzenia dzisiejszych modelowych rozmów, gdzie wygłasza się swoje kwestie bez specjalnego zainteresowania tym, co odpowiada partner bądź stwarza się takiego zainteresowania pozory. Obcowanie w sylwestrowy wieczór dwóch nieszczęśników w zamkniętej przestrzeni sutereny przypomina starcie na ringu bokserów wagi lekkiej. Niby dialogując, okładają się – można odnieść wrażenie – bez specjalnego przekonania, że odniesie to względem współpartnera jakikolwiek skutek. Skutek zaś jest taki, że ich AA i XX są dla obserwującej te zmagania widowni niedostatecznie wiarygodni i, mimo założonych przez Mrożka charakterologicznych różnic postaci – jednacy. Ani to sfrustrowany inteligent, ani prostaczek ciułający cent do centa. Reżyser (niechcący?) uśrednia obu, a zdałaby się grubsza różnicująca kreska. Powstały portrety naskórkowe, problemy zarysowano nazbyt powierzchownie.

Kot i Mecwaldowski strzelają słowem jak z przemyconego w emigracyjne realia kałacha. Na refleksję czy autorefleksję, na dramatyczną w swym wyrazie ciszę, Żmijewski pozostawił aktorom ledwie ułamki sekund. Tekst terkoce niczym kołowrotek przy wędce, widz wyławia wprawdzie niektóre cięte mrożkowe sformułowania (bo satyra Mrożka obroni się sama), kwitując je pojedynczymi sitcomowymi śmiechami, ale całe pokłady tego, co tu kryć, dramatu pozostają nietknięte. W finale światło gaśnie – zmęczeni bohaterowie zasypiają, AA przez moment tłumi łkanie. Spektakl wygasa. Winien skłonić do rozważań, a ma się odczucie, jakby przez scenę przemknęła Szybka Kolej Miejska i pozostał „…ino świst”. Wykonawcy pojawiają się do ukłonów, są w swej prywatności naturalni. Aż żal, że tak nie grają… Szkoda. Realizacje sztuk ważnych i znanych przeważnie skłaniają do porównań. Nie wszyscy… (jak w powtarzanej reklamie) mogą pamiętać krakowskich „Emigrantów” Wajdy ze Stuhrem i Bińczyckim, niektórzy jednak długo nie zapomną kreacji Kondrata i Zamachowskiego z nie tak dawnej telewizyjnej realizacji Kutza, z postaciami wyrazistymi, których kwestie wypływały z wnętrza organicznie – pasowały aktorom jak ulał. Życzyć by Żmijewskiemu, by i o jego Mrożku pamiętano przynajmniej czas jakiś.

Zmęczony – spekulują komentatorzy jego decyzji – niekończącymi się awanturkami w polskim grajdołku Mrożek na początku tego roku wyraził zamiar ponownej emigracji z Polski (pierwszy raz w roku 1963). – Każdy obywatel, nawet Polak, ma prawo do odpoczynku – oznajmił. Zdegustowany Polską Wielki Emigrant być może wziął sobie do serca słowa zmęczonego polityką polityka: „Nicea (tam właśnie zamierzał osiąść satyryk) albo śmierć!”. Mrożek znów wybrał emigrację. Czy, gdyby mógł, raz jeszcze zdokumentowałby rozterki tym razem nowych emigrantów?..
Krzysztof Rozner

premiera 17.09.2008, kolejne spektakle: 22 i 23 września oraz 3; 4 i 5 października