Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Miasto Stołeczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery

Szukaj


Online: "Koniec miłości" w Nowym Teatrze
Kiedy
4 maja 2021 (wtorek) g. 12:00
Gdzie
Nowy Teatr, ul. Madalińskiego 10/16 (online) (mapa)
zamknij
Bilety
10 zł.
nowyteatr.org/pl/kalendarz/koniec-milosci

Zapis spektaklu „Koniec miłości" Pascala Ramberta, dramatopisarza, choreografa i reżysera.

„Dwoje ludzi, którzy kończą swą miłość przy pomocy dwóch monologów, w dwóch długich zdaniach, których nie sposób przerwać. Poprzez rozbuchany język wypowiadają wszystko, co mają w głowach, wyrównują stare rachunki i zaznaczają terytorium swoich ciał.

Chodzi tu oczywiście o zamknięcie pewnego rozdziału, o rozstanie spanikowanej pary, która próbuje coś zamknąć: po pierwsze własną wspólną historię, którą tak łatwo się deprecjonuje w gniewie. Ale Koniec miłości to też początek czegoś, moment, w którym „zamknąć” znaczy również „odgrodzić” – tutaj akurat chodzi o to, aby obwieść granicą przestrzeń należącą do duszy, tę przestrzeń, która czyni z siebie wymagające obrony terytorium ciała, słowo zdecydowanie organiczne, wręcz choreograficzne, gdzie Stan i Audrey, dwie postaci stojące na brzegu sceny, budują z powtarzanych słów ogrodzenie z drutu kolczastego, odgradzają się siatką obsesyjnie powracających wyrażeń, które kłębią się wewnątrz ich ciał. Mamy więc dwa monologi, które wzajemnie nie potrafią sobie przerwać, dwa ogrodzenia ze słów, które mogłoby zatrzymać dopiero niespodziewane pojawienie się dzieci. Gdybym pociągnął tę myśl dalej – mówi Pascal Rambert – mówiłbym o tej sztuce jak o utworze tanecznym. Taniec odbywa się w głowie, ale przenosi na scenę niewidzialny ruch duszy i nerwów. Zresztą ciała mogłyby w rzeczywistości w ogóle się nie poruszać, a i tak wyszlibyśmy z sali z poczuciem, że widzieliśmy wyłącznie ruch i wewnętrzną szamotaninę, przy czym wnętrze stało się zewnętrzem, a także, a może przede wszystkim, naszą zdolnością do tworzenia projekcji – zdolnością niemal holograficzną, zdolnością tworzenia ruchu za pomocą języka, samego języka, jakby scena nie chciała już być niczym innym niż wirtualnością, bez żadnej innej substancji poza tą, którą jej przypisujemy”. Tanguy Viel

źródło: Nowy Teatr